10 maja 2014

Welcome to the Dollhouse (Witajcie w domku dla lalek). Jak przeżyć dzieciństwo i nie zwariować.

          Są takie aspekty dzieciństwa, których wszyscy z pewnością wolelibyśmy uniknąć, a przynajmniej jak najszybciej o nich zapomnieć. Każdy doskonale wie, że dorastanie ma swoją ciemną stronę. Tak się jednak zazwyczaj dzieje, że mamy zbawienną dla nas tendencję do wypierania niewygodnych wspomnień z lat szczenięcych. Obraz Witajcie w domku dla lalek pochyla się nad tą ciemną stroną czasu dojrzewania,  pozwalając nam przypomnieć sobie jak to naprawdę wtedy było...


           Film Todd’a Solondz’a z 1995 roku to błyskotliwa i przewrotna satyra na temat dorastania oraz idyllicznych przedstawień szczęśliwego dzieciństwa. Szerzej, to także złośliwo-prześmiewczy konterfekt amerykańskiego drobnomieszczaństwa rodem z New Jersey. Obraz zachwycił jurorów Festiwalu Filmowego Sundance A.D. 1996, gdzie otrzymał główną nagrodę i rozpoczął tym samym karierę jednej ze sztandarowych postaci amerykańskiego kina niezależnego, reżysera ochrzczonego przez krytykę mianem patrona nurtu New Geek Cinema. Jak sama ta nazwa wskazuje, Todd Solondz (rocznik 1959) to twórca robiący kino dziwaczne, często szokujące i skłaniające do niezbędnych przewartościowań. Dzieła tego autora przełamują każde możliwe tabu, w szyderczy sposób kpiąc sobie z uświęconych konwencji amerykańskiego społeczeństwa.


          Witajcie w domku dla lalek wprowadza nas w duszną atmosferę typowej prowincjonalnej amerykańskiej mieściny w rodzaju Newark w New Jersey, skąd pochodzi sam reżyser filmu. Bohaterką obrazu jest 11-letnia uczennica gimnazjum Dawn Wiener (w tej roli Heather Matarazzo), przeżywająca piekło swojego dorastania w otoczeniu do bólu stereotypowej małomiasteczkowej rodziny, ze starszym bratem kujonem i rozpieszczaną młodszą siostrą-baletnicą. Dawn nie grzeszy zbytnio urodą, dlatego tym ciężej jest jej tak w domu, jak i w szkole, gdzie nieustannie jest obiektem niewybrednych ataków i przykładów psychicznego znęcania się. Dawn jest jednak twardą sztuką, nie załamuje się, potrafi w swojej obronie być równie bezwzględna i zawzięta jak jej prześladowcy. Dziewczyna odreagowuje szkolny stres atakami na młodszą siostrę, śliczną ulubienicę swojej matki, za co oczywiście jest z kolei systematycznie karana przez rodzicielkę. Dawn interesuje się też przystojnym kolegą z zespołu brata Steve’m (debiutancka rola Erica Mabiusa), ale jak można łatwo przewidzieć, jest przez niego zupełnie lekceważona. Dawn nie lekceważy natomiast kolega z klasy Brandon (Brendan Sexton Jr.), który w swoim dziecięcym okrucieństwie posuwa się nawet do gróźb gwałtu na rówieśniczce.


           Film Solondz’a odziera na naszych oczach dzieciństwo i proces dojrzewania z wszelkiego uroku. U tego reżysera świat nie ma litości dla brzydkich i niepopularnych kujonów, których otoczenie próbuje zniszczyć, łamiąc bezwzględnie wszelki opór oraz traktując jako niechcianych wyrzutków. W takim świecie przetrwają tylko najbardziej hardzi i gruboskórni, a nasza heroina Dawn jest na szczęście taką postacią. W Witajcie w domku dla lalek nie ma właściwie pozytywnych bohaterów, dzieci są okrutne i bezlitosne dla siebie nawzajem, dorośli nieobecni, nierozumiejący i skupieni na swoich konwencjonalnych rytuałach. Obraz Solondz’a oferuje nam skrajnie alternatywną wizję rzeczywistości w porównaniu z tą tradycyjną, lansowaną przez amerykańską telewizję poprzez popularne seriale dla młodzieży w rodzaju Cudownych lat (The Wonder Years) czy też Siódmego nieba (7th Heaven).


          Welcome to the Dollhouse to film ukazujący swoich bohaterów w krzywym zwierciadle, co więcej, jego postaci są stereotypowe i sportretowane bardzo jednostronnie. Wygląda to na bardzo charakterystyczną taktykę reżysera, który w ironiczno-groteskowy sposób z trywialnej i konwencjonalnej rzeczywistości przedstawionej stara się wyłuskać czające się w niej potencjalne zło oraz dewiację. Solondz, na przekór dominującym tendencjom w amerykańskim kinie, i to nie tylko mainstreamowym, stara się ujawnić, że spirala nienawiści oraz czysto ludzkiej wzajemnej niesprawiedliwości nie zostaje na ogół przezwyciężona, nie prowadzi do automatycznego katharsis, ani też przemiany psychiki skrzywionych protagonistów. Pętla agresji, pogardy i lekceważenia wraz z upływem czasu tym mocniej zaciska się na szyjach postaci Solondz’a, z okrucieństwa i niesprawiedliwości wieku dojrzewania prowadząc wprost do zła i dewiacji wieku dojrzałego.


Cytat z filmu:

Dawn Weiner: Why do you hate me?
Lolita: Because you're ugly.

Dawn Weiner: Dlaczego mnie nienawidzisz?
Lolita: Bo jesteś brzydka.

I kolejny:

Brandon: Why do you hang out with that faggot?
Dawn Weiner: Just because Ralphie's a faggot doesn't mean he's an asshole.

Brandon: Dlaczego zadajesz się z tą ciotą?
Dawn Weiner: To, że Ralphie jest ciotą wcale nie znaczy, że jest dupkiem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz