25 lutego 2026

Hedda. Manipulacje znudzonej życiem kobiety.

           Filmowa adaptacja słynnego dramatu Henryka Ibsena z 1891 roku w reżyserii Nii DaCosty ponownie łączy amerykańską reżyserkę z wybitną w swoim aktorskim fachu Tessą Thompson, która gra tutaj tytułową rolę Heddy Gabler, po mężu Tesman, specjalistki od emocjonalnej manipulacji i osiągania poprzez towarzyskie intrygi zamierzonych sobie wcześniej celów. DaCosta i Thompson zrobiły razem w 2018 r. mały i niezależny (ale za to bardzo dobry) film Little Woods, który niestety nigdy nie doczekał się polskiej premiery. Po przygodach w wysokobudżetowych produkcjach spod znaku Marvela między innymi (całkowicie nieudane The Marvels z 2023, ale też znacznie lepszy horror Candyman z 2021), Nia DaCosta wróciła (całe szczęście) do niezależnego kina, adaptując napisany jeszcze przed swoim filmowym debiutem scenariusz do wybitnego dramatycznego dzieła Ibsena. Efekt finalny to triumfalny powrót do formy zdolnej i ambitnej reżyserki, a co najważniejsze dla polskiego widza, Heddę można już od 29 października 2025 r. oglądać w streamingu na platformie Amazon Prime Video.

          Międzynarodowa premiera Heddy miała miejsce z początkiem września 2025 r. na TIFF (Toronto International Film Festival), gdzie film został doceniony przez festiwalową publiczność. Już z końcem października 2025 dramat trafił najpierw do kin w USA, a po tygodniu już zadebiutował w streamingu na Amazon Prime Video. Napisany i wyreżyserowany przez Nię DaCostę film doceniony został przede wszystkim za fenomenalne kreacje aktorskie Tessy Thompson (jako tytułowej heroiny) oraz Niny Hoss jako Eileen Lovborg, byłej kochanki Heddy. Obie aktorki dostały nominacje do Film Independent Spirit Awards, Thompson za rolę pierwszoplanową, a Hoss w kategorii najlepsza aktorka drugiego planu.


          Hedda Gabler (fenomenalna Tessa Thompson) to znudzona swoim życiem i niedawno poślubionym mężem kobieta, która lubi żyć wystawnie i ponad stan, i to pomimo nieposiadania adekwatnych ku temu funduszy. Akcja dzieła Henryka Ibsena przeniesiona została z Norwegii 1891 r. do Wielkiej Brytanii lat 50-tych XX wieku. I nie jest to, bynajmniej, najważniejsze w filmie odejście od teatralnego oryginału. Hedda organizuje w swojej arystokratycznej posiadłości wielkie przyjęcie, którego głównym celem jest załatwienie mężowi (Tom Bateman jako George Tesman) wymarzonej posady na uniwersytecie. Na przyjęcie zostaje oczywiście zaproszony przełożony męża Heddy, profesor Greenwood, wraz ze swoją młodą żoną, a także główna rywalka męża do stanowiska i jednocześnie eks-kochanka samej Heddy, Eileen Lovborg (wspaniała w tej roli i bardzo charyzmatyczna Nina Hoss). W tym miejscu ma miejsce queerowy zwrot w scenariuszu DaCosty, albowiem w Ibsenowskim oryginale Lovborg był oczywiście mężczyzną. Żeby komplikacji i wszelakim dramom stało się zadość, na bal do małżeństwa Tesmanów dociera również nowa partnerka Eileen, Thea (Imogen Poots w tej roli). I tak oto oczekuje nas noc pełna emocjonalnych manipulacji tytułowej heroiny, nazywanej w teatralnym świecie żeńskim Hamletem…


          Największą zaletą filmu Nii DaCosty (i oczywiście teatralnego oryginału) jest wiwisekcja osobowości tytułowej bohaterki, Heddy Tesman, z domu Gabler, córki generała, przyzwyczajonej do życia w zbytku i wygodzie, kobiety do tego stopnia pozbawionej nadrzędnego celu w życiu, że aż gotowej do zrujnowania egzystencji ludzi dookoła niej, aby tylko udowodnić sobie, że jest w stanie wpłynąć na innych i metodą rozmaitych manipulacji dopiąć swoich pomniejszych zamierzeń. Tessa Thompson znakomicie wywiązuje się tu z zadania sportretowania znudzonej swoją egzystencją kobiety, która szuka motywacji do działania w drobnych towarzyskich intrygach, które finalnie prowadzą do bardzo poważnych, tragicznych wręcz w skutkach konsekwencji. Cele Heddy na początku wystawnego przyjęcia w wielkiej arystokratycznej rezydencji, na której utrzymanie jej oczywiście nie stać, są egoistyczne i małostkowe. Poza próbą zapewnienia posady mężowi, tak aby ich wystawne życie miało jakieś finansowe zaczepienie, Hedda chce udowodnić sobie i swojej byłej partnerce, Eileen (fenomenalna w tej roli Nina Hoss), że wciąż jest dla niej atrakcyjna i dalej ma miejsce w jej sercu. Znudzona swoim mężem, poczciwym, ale bez wyrazistego charakteru, Hedda całą noc uwodzi i kusi Eileen, próbując zaprzepaścić efekty jej kilkumiesięcznego zdrowienia od alkoholowego nałogu. Emocjonalne wykolejenie asertywnej i pewnej siebie Eileen, w końcu rywalki męża do uniwersyteckiej posady, staje się dla Heddy celem ponad wszystko.


          Subtelne psychologiczne gierki, uprawiane przez Heddę w trakcie mocno zakrapianej alkoholem imprezy, prowadzą do tragicznych w skutkach konsekwencji. Nia DaCosta akcentuje w swoim filmie momenty zwrotne, jak na przykład pojawienie się na przyjęciu Eileen i reakcję Heddy na jej wejście, scenariusz DaCosty koncentruje się na wszystkich manipulacyjnych niuansach Heddy, kamera reżyserki niemalże nie odstępuje ani na krok zjawiskowej Tessy Thompson i nie mniej charyzmatycznej Niny Hoss, które razem tworzą w filmie niezapomniany, nabuzowany kobiecą erotyką i seksapilem duet. Hedda Gabler, pomimo swojego egoizmu i manipulacyjnej osobowości, budzi jednak fascynację na ekranie, nie sposób oprzeć się jej ewidentnemu urokowi. Razem z nami, widzami, nie opierają się czarowi Heddy prawie wszystkie postaci w filmie, na własną zgubę oczywiście. Pytanie tylko: czy kuszenie i przywodzenie do upadku innych może być wystarczającą motywacją do własnego życia?



20 grudnia 2025

Train Dreams (Sny o pociągach). Medytacja o zwykłym/niezwykłym życiu.

           Sny o pociągach to pełen refleksji i zadumy nad życiem dramat w reżyserii Clinta Bentleya, który w swoim drugim pełnometrażowym filmie składa hołd dziełu i sztuce filmowej reżysera Terrence’a Malicka, autora słynnych Niebiańskich dni (Days of Heaven, 1978). W Snach o pociągach poznajemy koleje losu jego głównego bohatera, Roberta Grainiera (Joel Edgerton w roli swojego życia), który był świadkiem głębokich i cywilizacyjnych przemian, jakie przeszła Ameryka w XX stuleciu. Zwyczajne życie Roberta rozgrywa się na tle ważkich wydarzeń amerykańskiej historii i przepięknych leśnych plenerów stanu Waszyngton, gdzie Robert zarabia na życie jako drwal lub pomocnik przy budowie kolei. Zwykłe życie głównego bohatera Snów o pociągach zostało w filmie Clinta Bentleya opowiedziane tak niezwykle i zjawiskowo, że nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nie poziom doniosłości i wpływu liczy się w życiu, ale raczej to czy i w jaki sposób zostanie ono przez kogoś opowiedziane…

          Obraz Sny o pociągach miał swoją międzynarodową premierę na Sundance Film Festival w styczniu 2025. Prawa do dystrybucji filmu wykupił po festiwalu Netflix, i to na tej platformie streamingowej można oglądać Sny o pociągach globalnie od 21 listopada 2025. Reżyserem obrazu jest Amerykanin Clint Bentley (twórca wcześniejszego Dżokeja z 2021), który w kooperacji z Gregiem Kwedarem napisał również scenariusz filmu na podstawie noweli Denisa Johnsona z 2011 r. Doceniony powszechnie przez filmowych krytyków obraz Bentleya doczekał się też licznych nominacji w sezonie nagród, w tym za najlepszy film, najlepszego reżysera, najlepsze zdjęcia (Adolpho Veloso) i najlepszą pierwszoplanową rolę (Joel Edgerton) na Film Independent Spirit Awards. Warto również zwrócić uwagę na świetną ścieżkę dźwiękową autorstwa Bryce’a Dessnera (The National) z tytułową piosenką Train Dreams w wykonaniu Nicka Cave’a.


          Robert Grainier (cicha ale potężna rola Joela Edgertona) żyje w zawrotnie szybko rozwijających się Stanach Zjednoczonych Ameryki jako zwykły niewykwalifikowany pracownik, zarabiając na życie ścinaniem drzew lub pomocą przy budowie kolei. Nieznający swoich rodziców, skrajnie nieśmiały i małomówny Robert poznaje w końcu Gladys (Felicity Jones), z którą zakłada rodzinę i buduje drewniany dom na malowniczym brzegu rzeki. Parze rodzi się córeczka, Kate, ale Roberta często nie ma w domu, jego praca bowiem wymaga ciągłego przemieszczania się po północno-zachodnim regionie Stanów Zjednoczonych. Na przestrzeni 80 lat życia (umiera we śnie w 1968 r.) Robertowi przydarza się wiele ważnych spotkań z kluczowymi w jego osobistej historii ludźmi, ale też kilka traumatyzujących epizodów, które naznaczają go na resztę jego dni.


          Przepięknie sfotografowane przez operatora Adolpho Veloso Sny o pociągach są filmem niezwykłym, chociaż opowiadającym o bardzo zwykłym i pozornie przyziemnym życiu amerykańskiego drwala. Film Clinta Bentleya potwierdza być może trochę wyświechtaną tezę, że nie przedmiot filmowego dzieła jest najważniejszy, ale sposób, w jaki zostanie on potraktowany, w sensie opowiedziany. A historia opowiedziana w Snach o pociągach jest zarazem zwyczajna i wyjątkowa, w sensie w jakim każde życie na ziemi może być (i jest) zwykłe i niepowtarzalne jednocześnie. Poznana przez głównego bohatera filmu w jego późniejszym życiu Claire Thompson (Kerry Condon w tej roli) wypowiada w pewnej chwili do Roberta bardzo proste, oczywiste, ale jednocześnie bardzo głębokie zdanie: “Martwe drzewo jest tak samo ważne, jak to żyjące”. Uczymy się od przeszłych pokoleń, nieżyjących już dawno ludzi, którzy stanowią nieodłączną część naszej zbiorowej świadomości, mając swój nieoceniony wkład w rozwój ludzkiej rasy. W swoim długim życiu Robert spotyka ważnych dla swego osobistego rozwoju ludzi, z żoną Gladys (Felicity Jones) na czele. To ona nieśmiałego i zamkniętego w sobie Roberta uczy miłości, intymności i cichej potęgi głębokich emocji. Ich wspólne życie w drewnianym domku nad brzegiem rzeki jest tyleż proste, co świadczące o bliskim połączeniu z naturą i egzystencji w zgodzie z naturalnym rytmem przyrody, na dobre i na złe zresztą.


         Medytacyjny charakter Snów o pociągach jest ewidentny, stąd lawina porównań do filmów Terrence’a Malicka (Niebiańskie dni, Drzewo życia). Rzeczywiście, inspiracja stylem Malicka jest oczywista, przyznaje to sam Clint Bentley, ale reżyser jednocześnie tworzy swój własny świat, osobisty filmowy styl, który bez przesady można by określić mianem wizualnej poezji. Medytacyjno-kontemplacyjna perspektywa w Snach o pociągach sprawia, że mamy wrażenie oglądania snu bądź wspomnienia głównego bohatera, tak jakby jego życie działo się obok, a on sam był tylko obserwatorem przydarzających mu się rzeczy i ludzi. Pomaga znacząco w kreacji takiej perspektywy trzecioosobowa narracja autorstwa aktora Willa Pattona, który z gracją uzupełnia autorefleksyjne luki, jakie pozostawia w filmie małomówny i nieskory do opowiadania o swoich emocjach Robert. W filmie Clinta Bentleya nie brakuje zresztą scen onirycznych, które stanowią emanacje wszystkich lęków, wyrzutów sumienia i traum głównego bohatera, jak też są pochodną jego dojmującego przekonania o nieprzystawalności i odseparowania od rzeczywistości. Dopiero pod sam koniec swojego życia, podczas pamiętnego lotu awionetką, kiedy widzi ziemię z góry i z odpowiedniej perspektywy, Robert wreszcie czuje się połączony z całą resztą świata, a to połączenie oznacza również spełnienie i finalną akceptację własnej rzeczywistości.



2 listopada 2025

Tuesday. Targując się ze śmiercią.

           W niszowym dramacie fantasy studia A24 pod tytułem Tuesday, matka (grana przez Julię Louis-Dreyfus Zora) mierzy się z nieuchronną i bliską śmiercią swojej jedynej córki (Lola Petticrew jako tytułowa Tuesday). ‘Mierzy się’ to w tym kontekście za dużo powiedziane, albowiem spośród pięciu stadiów żałoby według Elizabeth Kübler-Ross Zora utknęła na pierwszym, czyli na zaprzeczaniu…Z kolei cierpiąca na nieuleczalną chorobę 15-letnia Tuesday  jest już na ostatnim etapie, czyli akceptacji. Kiedy więc pewnego dnia Tuesday odwiedzona zostaje przez kolorową papugę symbolizującą śmierć (z głosem Arinzé Kene), nie ma najmniejszego problemu z oddaniem się do jej dyspozycji, prosi jednak śmierć o możliwość spędzenia ostatniego wieczoru z matką, tak aby ta pogodziła się ostatecznie z odejściem ukochanej córki. Zora, unikająca jak ognia rozmowy o końcu, gdy skonfrontowana ze śmiercią we własnej osobie, reaguje początkowo gniewem, po czym zaczyna się targować z kolorowym ptaszyskiem… Tuesday to bardzo odważny film, który nie boi się podejmować tak ważkich tematów jak śmierć i żałoba w bardzo niekonwencjonalny sposób, używając przy tym bardzo oryginalnych i nieoczywistych metafor. Reżyserski debiut Dainy Oniunas-Pusić bardzo wysoko zawiesza sobie poprzeczkę, w pełni jednak osiąga zamierzone sobie cele, dostarczając nam fascynującej pożywki dla umysłu i bawiąc przy tym ciekawymi wizualnie rozwiązaniami.

          Tuesday jest pełnometrażowym fabularny debiutem Dainy Oniunas-Pusić, reżyserki chorwackiego pochodzenia, nakręconym w Wielkiej Brytanii przy niewielkim, niezależnym budżecie, ale dystrybuowanym przez znane i popularne amerykańskie studio A24, specjalizujące się w niszowym i niekonwencjonalnym kinie autorskim. Ta amerykańsko-brytyjska koprodukcja debiutowała we wrześniu 2023 r. na Festiwalu Filmowym w Telluride, do Polski zaś obraz trafił od razu do streamingu na platformie HBO Max.


          Grana przez rewelacyjną jak zawszę Julię Louis-Dreyfus Zora jest Amerykanką mieszkającą gdzieś na przedmieściach Londynu. Jej 15-letnia córka Tuesday (Lola Petticrew) cierpi na nieuleczalną (acz bliżej nieokreśloną) chorobę. Po domu Tuesday porusza się na wózku inwalidzkim, ma ciągłe problemy z oddychaniem, znajduje się też pod opieką pielęgniarki z hospicjum o imieniu Billie (Leah Harvey). Zora od dawna już nie pracuje, nie spędza jednak wolnych dni z umierającą córką, przerażona wizją utraty jedynego dziecka. Zamiast cieszyć się ostatnimi chwilami z Tuesday, Zora, żyjąca w całkowitym zaprzeczeniu śmierci, spędza dnie w kawiarniach, parku lub wyprzedając niepotrzebne jej już domowe artefakty… Niezgoda i niedopuszczanie do siebie myśli o śmierci córki jest u Zory tak duża, że gdy śmierć wreszcie przychodzi po Tuesday we własnej ptasiej osobie, matka gotowa jest zrobić wszystko, by uniemożliwić jej to zadanie.


          Reżyserski debiut Dainy Oniunas-Pusić jest dziełem niesłychanie ambitnym, umiejętnie łączącym gatunki dramatu i fantasy, i co najważniejsze, nie popadającym w ckliwość i melodramatyzm, co często jest przypadłością filmów traktujących o umieraniu i żałobie. Imponujące w filmie są zdjęcia, a także użycie CGI, a biorąc pod uwagę ograniczony budżet obrazu, wygenerowana tutaj komputerowo papuga ara robi naprawdę duże wrażenie. Gra aktorska Julii Louis-Dreyfus i Loli Petticrew jest bez zarzutu, co więcej, specjalizująca się głównie w komediowych rolach Louis-Dreyfus robi tutaj godną podziwu woltę w stronę dramatycznego kina, przypominając także o tej stronie swoich aktorskich umiejętności, zaprezentowanych nam już wcześniej w takich niezależnych produkcjach, jak Ani słowa więcej (Enough Said, 2013) czy Brutalna szczerość (You Hurt My Feelings, 2023). Oba te ostatnie obrazy zostały wyreżyserowane przez Nicole Holofcener. Tuesday zaskakuje, zadziwia, inspiruje swoją pomysłowością i niekonwencjonalnym podejściem do tematu śmierci i radzenia sobie ze stratą najbliższej osoby. I choć nie ma w stojących za tym filmem ideach niczego naprawdę rewolucyjnego, to jednak inteligentny i wyważony scenariusz w połączeniu z rewelacyjną grą aktorską tandemu Lola Petticrew i Julia Louis-Dreyfus, czynią z Tuesday dzieło naprawdę poruszające i wzruszające zarazem, z odpowiednią (i potrzebną) jednak dozą komedii i sarkazmu, jak na brytyjską koprodukcję przystało.


          Sercem i sednem Tuesday jest unikalna relacja matka-córka i przechodzenie granej przez Louis-Dreyfus matki kolejno przez wszystkie stadia żałoby Elizabeth Kübler-Ross: zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresję i akceptację. W szczególności stadium targowania się wydaje się tutaj kluczowe, albowiem najwięcej się na tym etapie dzieje, poznajemy bliżej samą Zorę, jej problem z akceptacją istniejącej sytuacji, a także naturę relacji, jaką ma z jedyną córką. Najbardziej poruszający film Oniunas-Pusić staje się, gdy docieramy do ostatniego etapu, gdy uparta Zora wykazuje się wreszcie empatią i zdaje sobie sprawę z ogromnego cierpienia córki, i że w końcu powinna zrobić to, co leży w interesie Tuesday, a nie kurczowo trzymać ją przy życiu dla samej siebie, ze względu na swój lęk i nieumiejętność życia bez niej. Spojrzenie prawdzie w oczy, czy w tym przypadku śmierci w oczy, jest dla Zory momentem tyle epifanicznym, co katarktycznym, i być może przynosi też choć lekką ulgę w jej cierpieniu.


11 października 2025

Together. Perfekcyjne zespolenie.

           Horror Together z Alison Brie i Dave’m Franco próbuje odpowiedzieć na odwieczne w przypadku wieloletnich związków pytanie: gdzie kończę się ja, a gdzie zaczyna się moja druga połowa? Długie związki mają to do siebie, że wzajemna znajomość i rutyna dnia codziennego sprzyjają zatraceniu się w drugiej osobie, w sensie braku rozeznania co jest jeszcze moim zainteresowaniem/hobby/prywatną preferencją, a co to efekt wpływu mojej drugiej połówki, jego/jej wewnętrznego świata. Spędzanie ze sobą długich lat życia wywołuje czasami pytanie: czy to jest coś, czego ja naprawdę chcę, czy może jest to raczej konsekwencja mojej adaptacji do partnera/partnerki i jego bądź jej oczekiwań względem mojej osoby? Na takie oraz wiele innych pytań będzie musiała odpowiedzieć sobie para Tima (Dave Franco) i Millie (Alison Brie), która w poszukiwaniu zmiany, przezwyciężenia stagnacji i zupełnie nowego otwarcia przeprowadza się z miasta na wieś, a to dopiero sam początek ich prawdziwych problemów…

          Film Together jest psychologicznym body horrorem i zarazem pełnometrażowym reżyserskim debiutem Michaela Shanks’a, który jest również autorem scenariusza obrazu. Dwójka głównych aktorów (Alison Brie i Dave Franco) to także producenci filmu i jednocześnie para w realnym życiu. Together pokazano po raz pierwszy na Sundance Film Festival w styczniu 2025 r., na której to imprezie Neon wykupił prawa do dystrybucji tego obrazu za niebagatelne, jak na niezależny film, 17 milionów dolarów. Together wprowadzono do kin latem 2025, w tym w sierpniu tego roku obraz trafił również do szerokiej dystrybucji w Polsce.


          Tim i Millie pozostają w wieloletnim nieformalnym związku. Oboje są już po trzydziestce, więc odczuwają już pewną wewnętrzną presję na wykonanie tego ostatniego kroku. I tutaj jednak pojawiają się wątpliwości, ewidentne w momencie gdy podczas imprezy z przyjaciółmi Millie oficjalnie oświadcza się Timowi, a ten wyraźnie waha się przed ostatecznym powiedzeniem ‘tak’. Żeby zmienić dynamikę w relacji i dać sobie szansę na nowe otwarcie, para przeprowadza się z miasta na wieś, gdzie Millie dostaje nową posadę nauczycielki w lokalnej szkole. Tim jest muzykiem, którego kariera jeszcze nie odpaliła, więc de facto jest utrzymankiem swojej partnerki, a ich niezdrowa współzależność nasila się jeszcze bardziej na prowincji, gdzie brak prawa jazdy Tima staje się jednym z wielu nowych problemów pary.


          Reżyserski debiut Michaela Shanks’a jest dziełem przenikliwym w swojej psychologicznej obserwacji. Para Tima i Millie od lat żyje we współzależnym związku, Tim wciąż pozostaje dużym chłopcem z głową pełną fantazji o muzycznej karierze, ale bez większych perspektyw na przebicie się w muzycznym świecie, pozostaje mu tylko komponowanie w domowym zaciszu oraz okazjonalne podróże w trasie ze swoim zespołem, co przez przeprowadzkę na wieś z Millie i brak prawa jazdy zostaje poważnie utrudnione. Utrzymanie domu pozostaje całkowicie na barkach Millie, więc zamiana miasta na wieś jest też efektem chęci oszczędzenia pieniędzy. Gdy za radą  nauczyciela w nowej szkole i jednocześnie najbliższego sąsiada, Jamiego (Damon Herriman), para wybiera się na spacer po okolicznych lasach, bardzo szybko dochodzi do pogubienia drogi i wylądowania w rezultacie w podejrzanej leśnej jaskini.


          Od momentu znalezienia się przez parę w jaskini psychologiczny dramat w Together ustępuje miejsca body horrorowi, chociaż ów cielesny horror w filmie Michaela Shanks’a inspirowany jest wciąż u swego rdzenia związkowymi problemami i elementarną współzależnością Millie i Tima. Obecna w filmie Together idea perfekcyjnego zespolenia się dwojga ludzi, w sensie i fizycznym i psychicznym, oryginalnie wywodzi się z Uczty Platona (ok. 385 rok p.n.e.) i opowieści o tym, jakoby ludzie stworzeni zostali pierwotnie z ośmioma kończynami i jednym korpusem, a dopiero później zostali rozdzieleni i od tego czasu nieustannie poszukują swojej drugiej, sztucznie odseparowanej, połówki. Historia ta, opowiedziana Timowi i Millie przy kolacji przez ich sąsiada Jamiego, stanowić ma zarazem pean ku czci miłości dwojga ludzi, jak i zawoalowaną przestrogę przed nieuchronnie nadchodzącą dla pary przyszłością. Bo czyż nie pozostaje najwyższym celem w związku i miłości perfekcyjne zespolenie się ciała i duszy dwojga ludzi? A może raczej na odwrót, dla własnego dobrostanu należy robić wszystko, byle tylko nie zatracić się całkowicie w drugim człowieku?



14 września 2025

Sorry, Baby. A życie toczy się dalej.

           W centrum fabuły czarnej komedii Sorry, Baby znajduje się traumatyczne zdarzenie, które dotyka główną bohaterkę filmu, Agnes, zagraną przez osobę reżyserską filmu, Evę Victor, a które nie zostaje nam bezpośrednio pokazane. O samym przebiegu wydarzenia dowiadujemy się z późniejszej relacji głównej bohaterki do jej najlepszej przyjaciółki i jednocześnie sublokatorki, Lydie (Naomi Ackie), oraz podczas wizyty Agnes u ginekologa następnego dnia. Achronologicznie opowiedziany Sorry, Baby koncentruje się nie na samym centralnym traumatycznym zdarzeniu, które w filmie nie zostaje nawet wprost nazwane przez jego heroinę, ale na wszystkim tym, co następuje po samym zajściu, a także na wydarzeniach, które do samego kulminacyjnego momentu doprowadziły. Agnes, ofiara traumy, z dystansem i specyficznym poczuciem humoru, które nie wszystkim może wydać się na miejscu, radzi sobie ze swoim brzemieniem przez kilka następujących po sobie lat, albowiem życie toczy się dalej, a Agnes ma karierę uniwersytecką i przyjaciół, którzy pomagają jej w jej codziennych zmaganiach. Sorry, Baby to kameralna tragikomedia, która w cichy i introspektywny sposób opowiada o ważnych i przełomowych wydarzeniach w życiu, pokazując jednocześnie, jak heroina całej historii radzi sobie, aby to jedno przełomowe wydarzenie nie zniszczyło jej reszty życia.

           Eva Victor, osoba reżyserska Sorry, Baby, jest osobą niebinarną. Scenariusz filmu jest również autorstwa Victor, a obraz pokazano premierowo w głównym konkursie dramatycznym Sundance Film Festival w styczniu 2025. Film wyjechał z Sundance z nagrodą za zajlepszy scenariusz (Waldo Salt Screenwriting Award), a także pokazywany był poźniej w sekcji Directors’ Fortnight na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes. Dystrybuowany przez słynną niezależną wytwórnię A24 reżyserski debiut Victor wszedł na ekrany polskich kin w końcówce sierpnia 2025 r.



          Agnes (Eva Victor) studiuje literaturę angielską na jednym z college’ów w Nowej Anglii z poważnymi perspektywami na profesorską karierę na uczelni. Jej promotorem jest niejaki Preston Decker (Louis Cancelmi w tej roli), który pod pretekstem omówienia eseju Agnes zaprasza ją do swojego domu, po czym dopuszcza się na głównej bohaterce napaści seksualnej. Niechronologicznie opowiedziana historia Agnes pokazuje nam jej zmagania z konsekwencjami czynu jej oprawcy, brak wsparcia ze strony władz uczelni oraz służb państwa, a także powolne przepracowywanie traumy przy wsparciu najlepszej przyjaciółki (grana przez Naomie Ackie Lydie), nowego chłopaka (Lucas Hedges jako Gawin) oraz innych przypadkowo poznanych ludzi i zwierząt (tutaj wybijają się w szczególności znaleziony na ulicy bezdomny kotek oraz napotkana przygodnie podczas ataku paniki Agnes postać Pete’a, bezbłędnie zagrana przez Johna Carrolla Lyncha).


          Jedna z recenzujących film Evy Victor osób stwierdziła, że osoba reżyserska Sorry, Baby to takie skrzyżowanie między aktorką Phoebe Waller-Bridge a pisarką Virginią Woolf. I rzeczywiście, trudno odmówić słuszności temu zestawieniu. Już sam gatunek i ogólny ton filmu determinuje skojarzenia z angielską, komediową głównie, aktorką Phoebe Waller-Bridge. Poczucie humoru Evy Victor przypomina to autorki serialu Współczesna dziewczyna (Fleabag, 2016-2019). Śmianie się i dystans do niekomfortowych sytuacji to wspólny mianownik twórczości Victor i Waller-Bridge. Ekscentryczność i niekonwencjonalność w połączeniu z aranżowaniem komediowych sytuacji w kontekście poważnych, dramatycznych wręcz wydarzeń, to główne wyznaczniki talentu Evy Victor. Przepracowywanie osobistej traumy przez heroinę Sorry, Baby z poczuciem humoru i ogromnym dystansem to jej indywidualny sposób na uniknięcie autodestrukcji. Dla wielu żarty w gabinecie ginekologicznym po napaści seksualnej to może być już za dużo ekstrawagancji, jednak w kontekście charakteru granej przez Victor Agnes scena u lekarza ma głębszy sens. Humor jest dla Agnes ostatnią deską ratunku przed depresją, a nawet samobójstwem, i w tym kontekście powinniśmy uszanować jej indywidualne podejście do traumatyzującego doświadczenia. W tym miejscu przychodzą skojarzenia z jeszcze innym brytyjskim serialem stworzonym przez kobietę, a mianowicie Mogę cię zniszczyć (I May Destroy You, 2020), autorstwa i z główną rolą Michaeli Cole. W historii kina widzieliśmy już naprawdę wiele filmów, które podchodziły do traumatycznych wydarzeń z absolutną powagą, powinniśmy więc tym bardziej docenić to niecodzienne pożenienie dramatu z czarną komedią autorstwa Evy Victor.


          W Sorry, Baby mamy wiele literackich hołdów i nawiązań. Nieprzypadkowo pojawia się na przykład Lolita Nabokova, w kontekście seksualnej transgresji oczywiście. Z kolei powieść Do latarni morskiej Virginii Woolf stanowi koncepcyjną klamrę spinającą cały film, a grana przez Victor postać Agnes przypomina trochę współczesną wersję słynnej angielskiej pisarki, z jej ekscentrycznością i nieprzystosowaniem do twardych realiów codziennego życia. Jedną z najmocniejszych w filmie scen jest ta, która rozgrywa się pomiędzy Agnes a granym przez Johna Carrolla Lyncha Pete’m, w trakcie nagłego ataku paniki głównej bohaterki. Spokojna rozmowa dwojga nieznajomych ludzi o życiu i jego nieuchronnych implikacjach pozwala przeciążonej mentalnie i emocjonalnie Agnes na zdobycie odpowiedniej perspektywy w stosunku do rzeczy, które jej się przydarzają, a które są całkowicie poza jej kontrolą. Takich pozornie błahych, choć jednocześnie bardzo ważnych konwersacji, jest w filmie Sorry, Baby dużo dużo więcej. To one właśnie tworzą ten dojrzały kameralny debiut reżyserski Evy Victor, wzmagając w nas apetyt i oczekiwanie na jeszcze więcej w przyszłości.


16 lipca 2025

The Outrun (Wygon). Kobieta pod wpływem.

           Orkady, archipelag wysp na północ od Szkocji, to wymarzone miejsce do ucieczki od świata i przed samym sobą. Rona (Saoirse Ronan), główna bohaterka Wygonu, pochodzi z Orkadów i wraca na macierzyste wyspy z Londynu, próbując wyrwać się ze środowiska, które stymuluje jej uzależnienie od alkoholu. Samotność i kontakt z nieubłaganą naturą smaganych wiatrem i potężnymi morskimi falami Orkadów pomaga uzależnionej Ronie zapanować nad jej wewnętrznym chaosem. Walka z alkoholowym nałogiem to codzienny wysiłek aż do końca życia, Rona otwiera na Orkadach zupełnie nowy etap swojej ziemskiej wędrówki, szukając harmonii wewnątrz i równocześnie z naturą, której dzikiemu i nieprzewidywalnemu rytmowi musi się podporządkować. Wygon to przepięknie sfilmowany i niekonwencjonalnie opowiedziany dramat, którego główny temat uzależnienia i walki z nim dotyka tak wielu, ale jednocześnie mało jest takich filmów jak ten, które w innowacyjny sposób traktują swój przedmiot i podchodzą do niego bez zbędnego melodramatyzowania.

          Reżyserką dramatu The Outrun (Wygon) jest Niemka Nora Fingscheidt, która zrealizowała ten film do scenariusza napisanego wspólnie z Amy Liptrot, na podstawie autobiograficznej książki tej ostatniej, wydanej oryginalnie w 2016 r. pod tym samym tytułem co film. Obraz pokazano premierowo na Sundance Film Festival w styczniu 2024 r. Film jest brytyjsko-niemiecką koprodukcją, która do polskich kin trafiła w styczniu 2025, a od niedawna można ją również obejrzeć w streamingu na platformie HBO Max.

          Rona (znakomita w tej roli Saoirse Ronan) powraca na rodzinne Orkady z Londynu, aby doprowadzić swoje życie do porządku. Jej londyńskie życie, pomimo uzyskania stopnia magistra z biologii, zakończyło się silnym uzależnieniem od alkoholu i w konsekwencji rozpadem jej związku z kochającym i troskliwym Dayninem (Paapa Essiedu w tej roli). Na Orkadach mieszka ze swoją religijnie nastawioną matką (Saskia Reeves) i pomaga na owczej farmie swojego ojca, dotkniętego chorobą dwubiegunową (Stephen Dillane w tej roli). Rodzice Rony od dawna są rozwiedzeni, a ich burzliwe pożycie małżeńskie z pewnością miało niemały wpływ na charakter i osobowość samej Rony. Niechronologicznie opowiedziany Wygon przeplata sceny z burzliwej londyńskiej przeszłości głównej bohaterki z jej teraźniejszą walką o trzeźwość i kontrolę nad własnym życiem w malowniczej scenerii Orkadów, archipelagu wciśniętym między Atlantyk i Morze Północne.

          Dosłowne znaczenie tytułu filmu Nory Fingscheidt Wygon to pastwisko wiejskie, na które kierowane jest bydło w celu wypasu. Takie wygony widzimy też w filmie The Outrun na farmie ojca głównej bohaterki, gdzie wypasają się owce. W sensie przenośnym wygon to miejsce ucieczki Rony od świata i pułapek wielkomiejskiego Londynu, które zaowocowały silnym uzależnieniem od alkoholu. Wygon to też miejsce bezpośredniego kontaktu Rony z nieposkromioną naturą Orkadów, która swoją bezkompromisową dzikością pomaga jej znaleźć wewnętrzną równowagę i ukojenie. Uciekając przed nawrotem alkoholowej choroby Rona przenosi się na sam kraniec Orkadów, czyli małą wysepkę o nazwie Papay (lub Papa Westray), gdzie mieszka w małym domku nieopodal wzburzonego morza, eksplorując lokalną faunę i florę, ale też prowadząc obserwację lokalnych gatunków ptaków. Rona studiowała biologię, ale w Londynie zagubiła gdzieś poczucie pasji i celu w życiu, powrót na Orkady pozwala jej na nowo odnaleźć fascynację przyrodą, a także pobudza jej zainteresowanie morskimi formami życia, takimi jak glony i wodorosty, skąd rodzi się pomysł ich badania i wykorzystywania na szeroką skalę jako głównych na ziemi producentów tlenu, używanych też masowo przez człowieka do produkcji rozmaitych leków.

          Saoirse Ronan to wybitna aktorka, która nie tylko ubogaca Wygon swoją zniuansowaną kreacją, ale też jest współodpowiedzialna za powstanie tego filmu, jako jedna z jego producentek. Psychologiczny portret kobiety pod wpływem w wykonaniu Ronan jest tutaj bez zarzutu, aktorka nie przesadza ze środkami ekspresji, jej interpretacja pogubionej życiowo Rony zakotwiczona jest mocno w rzeczywistości i w realizmie. Obrazy alkoholowych zjazdów głównej bohaterki przeplatane są w montażu niechronologicznie chwilami prawdziwego kontaktu i otwarcia się na przyrodę, które służą Ronie równie terapeutycznie, jak rehabilitacja i grupowe spotkania z innymi uzależnionymi. Kąpiel w morzu w bliskim sąsiedztwie fok czy samotny spacer po smaganych wichrem klifach może mieć dla duszy człowieka równie zbawienny wpływ, co bezpośrednie wsparcie ze strony rozumiejącej nasze problemy ludzkiej istoty.