3 maja 2026

Dust Bunny (Kraina mroku). Seryjny potwór pod łóżkiem.

           Kraina mroku to reżyserski debiut filmowy telewizyjnego scenarzysty i showrunnera z bardzo bogatą wyobraźnią, Bryana Fullera, którego autorskie wizje z TV obejmują takie tytuły jak: Gdzie pachną stokrotki (Pushing Daisies, 2007-2009) czy Hannibal (2013-2015). Bryan Fuller jest także odpowiedzialny jako showrunner za przeniesienie na telewizyjny ekran adaptacji słynnej powieści Neila Gaimana Amerykańscy bogowie (American Gods, 2017-2021). W myśl zasady lepiej późno niż wcale Fuller postanowił (z bardzo dobrym skutkiem) zatrudnić swoją niesztampową wyobraźnię w służbie sztuki filmowej, czego efektem jest niecodzienna mieszanka kina akcji, horroru, dramatu, czarnej komedii i thrillera w postaci Krainy mroku, w którym to obrazie Fuller pozwala swojej nieposkromionej fantazji przeobrazić Nowy Jork w na poły baśniową krainę pełną szemranych postaci i przerażających potworów pod łóżkiem, tych wyobrażonych i tych jak najbardziej realnych.

          Kraina mroku pokazana została premierowo na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto we wrześniu 2025 roku, a do Polski film trafił w lutym 2026 do wypożyczenia na platformie streamingowej Amazon Prime Video. Pełnometrażowy debiut reżyserski Bryana Fullera (również autora scenariusza do filmu) wyróżniony został nominacją za najlepszy debiut filmowy oraz za najlepsze zdjęcia (dla Nicole Hirsch Whitaker) na Independent Spirit Awards 2026. Ponadto, film odebrał również nagrodę dla najlepszego niezależnego obrazu na Saturn Awards 2026 (festiwal skupiający się na kinie gatunkowym, głównie spod znaku science-fiction, fantasy i horroru).


          Heroiną Krainy mroku jest 8-letnia Aurora (debiutująca na ekranie Brytyjka Sophie Sloan), która mieszka w kamienicy w Nowym Jorku i której największym zmartwieniem jest wyjątkowo groźny potwór pod jej łóżkiem (tytułowy “dust bunny”). Kiedy ów potwór - w przekonaniu samej Aurory - morduje jej zastępczych rodziców, dziewczynka postanawia wynająć usługi swojego Intrygującego Sąsiada (Mads Mikkelsen w tej roli), hitmana, którego dziewczynka widziała wcześniej w błyskotliwej akcji uśmiercenia ‘smoka’ w nowojorskim Chinatown. Postać grana przez Mikkelsena nie dostaje własnego imienia, do końca filmu pozostaje sąsiadem spod 5B albo po prostu Intrygującym Sąsiadem. Nie znamy co prawda jego imienia, domyślamy się jednak szybko jego prawdziwego zawodu płatnego zabójcy, rychło też poznajemy jego charyzmatyczną przełożoną Laverne, graną przez samą Sigourney Weaver.


          Frapująca wizualnie Kraina mroku czerpie pełnymi garściami z filmowego dorobku artystów pokroju Jeana-Pierre’a Jeuneta i Marca Caro (Delicatessen, Miasto zaginionych dzieci, Amelia), ale też Luca Bessona (Leon zawodowiec, Piąty element), Tima Burtona (Sok z żuka, Edward Nożycoręki) czy Wesa Andersona (Genialny klan, Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom). Przy pełnej świadomości różnorakich filmowych inspiracji i nawiązań, Bryan Fuller stworzył w swoim filmowym debiucie intrygujący świat, w którym bujna wyobraźnia nieustannie zniekształca rzeczywistość, koloryzując postaci, miejsca i wydarzenia, otulając je w oniryczną poświatę i przydając swoim bohaterom fosforyzującą aureolę, tak jakby były to figury z zaświatów lub z zupełnie innej bajki. Pastelowe, z lekka to przygaszone, to przydymione zdjęcia autorstwa Nicole Hirsch Whitaker bardzo dobrze imitują świat widziany oczami 8-letniej dziewczynki, której nieposkromiona fantazja zaludnia bezpośrednie sąsiedztwo smokami i potworami. Szczególnie dobrze nakręcone i sfotografowane są sekwencje wewnątrz kamienicy, w której mieszka Aurora, przede wszystkim w jej pogrążonym w mroku mieszkaniu, którego skąpany w zielonkawym świetle korytarz z psychodeliczną tapetą to miejsce epickich potyczek z ludzkimi i nieludzkimi potworami…


         Mads Mikkelsen i Sophie Sloan jako sąsiedzi i sprzymierzeńcy z konieczności tworzą bardzo zgrany duet, który dopełnia swoją charyzmą Sigourney Weaver jako szefowa postaci granej przez Mikkelsena, a ich spotkania w serwujących azjatyckie jedzenie tudzież herbatę restauracjach to wizualne crème de la crème Krainy mroku. Pojawiający się w drugoplanowych rolach Sheila Atim (jako udawana pracownica społeczna) czy David Dastmalchian (jako niepozorny mafioso) dopełniają tę galerię barwnych i dziwacznych postaci, zapełniających ten zniekształcony świat rodem z psychodelicznego kina gangsterskiego, gdzie ojcem chrzestnym i bezwzględnym capo di tutti capi jest tytułowy potwór spod łóżka… 



5 kwietnia 2026

Twinless (Rozdzieleni). Nieoczekiwana przyjaźń.

           Komediodramat Rozdzieleni opowiada o niespodziewanej i nieoczywistej przyjaźni pomiędzy dwoma mężczyznami, którzy poznają się na grupie wsparcia dla osób, które straciły swoje bliźniacze rodzeństwo. Punkt wyjścia Rozdzielonych jest bardzo oryginalny, żeby nie powiedzieć ekscentryczny, ale znakomity scenariusz i reżyseria Jamesa Sweeney wynoszą jego film do grona najlepszych niezależnych komedii 2025 roku. Roman (rewelacyjny Dylan O’Brien) i Dennis (w tej roli sam twórca filmu James Sweeney) to para przepracowujących traumę po stracie braci bliźniaków mężczyzn, których na papierze różni w zasadzie wszystko: od orientacji seksualnej począwszy, aż po pracę, upodobania i ogólnie sposób bycia. A jednak, wbrew wszystkiemu, Roman i Dennis zaprzyjaźniają się, chodzą razem na imprezy, na zakupy, do restauracji, a także na siłownię, spędzając ze sobą coraz więcej czasu. Ta nieoczywista przyjaźń okaże się jednak podszyta kłamstwem, którego konsekwencje rzucą długi cień na relację między mężczyznami.

          James Sweeney, reżyser i autor oryginalnego scenariusza do Rozdzielonych, pokazał swój film po raz pierwszy na festiwalu Sundance w styczniu 2025. Obraz konkurował w kategorii najlepszy film, a wyjechał z festiwalu z Nagrodą Publiczności (Audience Award). I choć Twinless nie trafił ostatecznie do dystrybucji kinowej w Polsce, to można go wypożyczyć w streamingu na platformie Amazon Prime Video.


          Romana (Dylan O’Brien) i Dennisa (James Sweeney) łączy utrata braci bliźniaków. Nawiązują znajomość na grupie wsparcia dla osób radzących sobie ze stratą bliźniaczego rodzeństwa, po czym ich relacja rozkwita w zażyłą przyjaźń. Lekka tragikomedia przeistacza się w psychologiczną czarną komedię, kiedy Roman tworzy związek ze znajomą Dennisa z pracy, Marcie (Aisling Franciosi), a na jaw wychodzą zatajone fakty i niewypowiedziane prawdy.


          Zaskakująca relacja pary głównych bohaterów Twinless to zdumiewający i pozornie nie mający prawa bytu scenopisarski pomysł Jamesa Sweeney, autora i reżysera filmu, który jednak chwyta i trzyma w ciągłym zadziwieniu historią przyjaźni Romana i Dennisa, dwóch kompletnie różnych gości, którzy jednak lubią spędzać ze sobą czas. Dennis jest wyoutowanym gejem, podczas gdy Roman lubi “piersi”, jak sam beztrosko w pewnym momencie stwierdza. Roman to prosty chłopak o atletycznej budowie, któremu często puszczają nerwy i który ma tendencję do  siłowego rozwiązywania napotkanych na swojej drodze problemów. Przemoc i brutalna siła są z kolei całkowicie obce Dennisowi, nieczującemu się komfortowo we własnej skórze, jednocześnie poszukującego partnera na całe życie. Autoironiczny humor Dennisa i jego intelektualne ambicje kontrastują wybitnie z prostym w obejściu Romanem, który większości uwag i żartów Dennisa w ogóle nawet nie łapie. Przyjaciele podsuwają sobie też potencjalnych romantycznych partnerów, co przynosi mieszane rezultaty, ale kończy się ostatecznie skojarzeniem Romana z Marcie (Aisling Franciosi), recepcjonistką i koleżanką z pracy Dennisa. Trudno mówić o Rozdzielonych bez ujawniania kluczowych elementów akcji filmu, a opowiedziana wprost fabuła ze wszystkimi spoilerami nie oddałaby wszystkich niuansów tego naprawdę bardzo dobrze przemyślanego i inteligentnie napisanego filmu. 


          Ogromne brawa należą się przede wszystkim Dylanowi O’Brienowi za podwójną rolę braci bliźniaków Romana i (tragicznie zmarłego) Rocky'ego, tak bardzo od siebie się różniących, jak różnią się teraz Roman i Dennis. Ciekawe i godne zapamiętania role stworzyły również Aisling Franciosi jako Marcie, z pozoru cicha i prostolinijna recepcjonistka, a w rzeczywistości asertywna i stanowcza nowa partnerka Romana, oraz Lauren Graham jako niewolna od własnych psychologicznych problemów matka Romana i Rocky’ego. Rozdzieleni to obraz pełen pozytywnych zaskoczeń, w żadnym momencie nie wiadomo ani dokąd nas ten film prowadzi, ani którą drogą. Jedno jest pewne: droga jest cały czas intrygująca, a finał spełniony i satysfakcjonujący.


25 lutego 2026

Hedda. Manipulacje znudzonej życiem kobiety.

           Filmowa adaptacja słynnego dramatu Henryka Ibsena z 1891 roku w reżyserii Nii DaCosty ponownie łączy amerykańską reżyserkę z wybitną w swoim aktorskim fachu Tessą Thompson, która gra tutaj tytułową rolę Heddy Gabler, po mężu Tesman, specjalistki od emocjonalnej manipulacji i osiągania poprzez towarzyskie intrygi zamierzonych sobie wcześniej celów. DaCosta i Thompson zrobiły razem w 2018 r. mały i niezależny (ale za to bardzo dobry) film Little Woods, który niestety nigdy nie doczekał się polskiej premiery. Po przygodach w wysokobudżetowych produkcjach spod znaku Marvela między innymi (całkowicie nieudane The Marvels z 2023, ale też znacznie lepszy horror Candyman z 2021), Nia DaCosta wróciła (całe szczęście) do niezależnego kina, adaptując napisany jeszcze przed swoim filmowym debiutem scenariusz do wybitnego dramatycznego dzieła Ibsena. Efekt finalny to triumfalny powrót do formy zdolnej i ambitnej reżyserki, a co najważniejsze dla polskiego widza, Heddę można już od 29 października 2025 r. oglądać w streamingu na platformie Amazon Prime Video.

          Międzynarodowa premiera Heddy miała miejsce z początkiem września 2025 r. na TIFF (Toronto International Film Festival), gdzie film został doceniony przez festiwalową publiczność. Już z końcem października 2025 dramat trafił najpierw do kin w USA, a po tygodniu już zadebiutował w streamingu na Amazon Prime Video. Napisany i wyreżyserowany przez Nię DaCostę film doceniony został przede wszystkim za fenomenalne kreacje aktorskie Tessy Thompson (jako tytułowej heroiny) oraz Niny Hoss jako Eileen Lovborg, byłej kochanki Heddy. Obie aktorki dostały nominacje do Film Independent Spirit Awards, Thompson za rolę pierwszoplanową, a Hoss w kategorii najlepsza aktorka drugiego planu.


          Hedda Gabler (fenomenalna Tessa Thompson) to znudzona swoim życiem i niedawno poślubionym mężem kobieta, która lubi żyć wystawnie i ponad stan, i to pomimo nieposiadania adekwatnych ku temu funduszy. Akcja dzieła Henryka Ibsena przeniesiona została z Norwegii 1891 r. do Wielkiej Brytanii lat 50-tych XX wieku. I nie jest to, bynajmniej, najważniejsze w filmie odejście od teatralnego oryginału. Hedda organizuje w swojej arystokratycznej posiadłości wielkie przyjęcie, którego głównym celem jest załatwienie mężowi (Tom Bateman jako George Tesman) wymarzonej posady na uniwersytecie. Na przyjęcie zostaje oczywiście zaproszony przełożony męża Heddy, profesor Greenwood, wraz ze swoją młodą żoną, a także główna rywalka męża do stanowiska i jednocześnie eks-kochanka samej Heddy, Eileen Lovborg (wspaniała w tej roli i bardzo charyzmatyczna Nina Hoss). W tym miejscu ma miejsce queerowy zwrot w scenariuszu DaCosty, albowiem w Ibsenowskim oryginale Lovborg był oczywiście mężczyzną. Żeby komplikacji i wszelakim dramom stało się zadość, na bal do małżeństwa Tesmanów dociera również nowa partnerka Eileen, Thea (Imogen Poots w tej roli). I tak oto oczekuje nas noc pełna emocjonalnych manipulacji tytułowej heroiny, nazywanej w teatralnym świecie żeńskim Hamletem…


          Największą zaletą filmu Nii DaCosty (i oczywiście teatralnego oryginału) jest wiwisekcja osobowości tytułowej bohaterki, Heddy Tesman, z domu Gabler, córki generała, przyzwyczajonej do życia w zbytku i wygodzie, kobiety do tego stopnia pozbawionej nadrzędnego celu w życiu, że aż gotowej do zrujnowania egzystencji ludzi dookoła niej, aby tylko udowodnić sobie, że jest w stanie wpłynąć na innych i metodą rozmaitych manipulacji dopiąć swoich pomniejszych zamierzeń. Tessa Thompson znakomicie wywiązuje się tu z zadania sportretowania znudzonej swoją egzystencją kobiety, która szuka motywacji do działania w drobnych towarzyskich intrygach, które finalnie prowadzą do bardzo poważnych, tragicznych wręcz w skutkach konsekwencji. Cele Heddy na początku wystawnego przyjęcia w wielkiej arystokratycznej rezydencji, na której utrzymanie jej oczywiście nie stać, są egoistyczne i małostkowe. Poza próbą zapewnienia posady mężowi, tak aby ich wystawne życie miało jakieś finansowe zaczepienie, Hedda chce udowodnić sobie i swojej byłej partnerce, Eileen (fenomenalna w tej roli Nina Hoss), że wciąż jest dla niej atrakcyjna i dalej ma miejsce w jej sercu. Znudzona swoim mężem, poczciwym, ale bez wyrazistego charakteru, Hedda całą noc uwodzi i kusi Eileen, próbując zaprzepaścić efekty jej kilkumiesięcznego zdrowienia od alkoholowego nałogu. Emocjonalne wykolejenie asertywnej i pewnej siebie Eileen, w końcu rywalki męża do uniwersyteckiej posady, staje się dla Heddy celem ponad wszystko.


          Subtelne psychologiczne gierki, uprawiane przez Heddę w trakcie mocno zakrapianej alkoholem imprezy, prowadzą do tragicznych w skutkach konsekwencji. Nia DaCosta akcentuje w swoim filmie momenty zwrotne, jak na przykład pojawienie się na przyjęciu Eileen i reakcję Heddy na jej wejście, scenariusz DaCosty koncentruje się na wszystkich manipulacyjnych niuansach Heddy, kamera reżyserki niemalże nie odstępuje ani na krok zjawiskowej Tessy Thompson i nie mniej charyzmatycznej Niny Hoss, które razem tworzą w filmie niezapomniany, nabuzowany kobiecą erotyką i seksapilem duet. Hedda Gabler, pomimo swojego egoizmu i manipulacyjnej osobowości, budzi jednak fascynację na ekranie, nie sposób oprzeć się jej ewidentnemu urokowi. Razem z nami, widzami, nie opierają się czarowi Heddy prawie wszystkie postaci w filmie, na własną zgubę oczywiście. Pytanie tylko: czy kuszenie i przywodzenie do upadku innych może być wystarczającą motywacją do własnego życia?



20 grudnia 2025

Train Dreams (Sny o pociągach). Medytacja o zwykłym/niezwykłym życiu.

           Sny o pociągach to pełen refleksji i zadumy nad życiem dramat w reżyserii Clinta Bentleya, który w swoim drugim pełnometrażowym filmie składa hołd dziełu i sztuce filmowej reżysera Terrence’a Malicka, autora słynnych Niebiańskich dni (Days of Heaven, 1978). W Snach o pociągach poznajemy koleje losu jego głównego bohatera, Roberta Grainiera (Joel Edgerton w roli swojego życia), który był świadkiem głębokich i cywilizacyjnych przemian, jakie przeszła Ameryka w XX stuleciu. Zwyczajne życie Roberta rozgrywa się na tle ważkich wydarzeń amerykańskiej historii i przepięknych leśnych plenerów stanu Waszyngton, gdzie Robert zarabia na życie jako drwal lub pomocnik przy budowie kolei. Zwykłe życie głównego bohatera Snów o pociągach zostało w filmie Clinta Bentleya opowiedziane tak niezwykle i zjawiskowo, że nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nie poziom doniosłości i wpływu liczy się w życiu, ale raczej to czy i w jaki sposób zostanie ono przez kogoś opowiedziane…

          Obraz Sny o pociągach miał swoją międzynarodową premierę na Sundance Film Festival w styczniu 2025. Prawa do dystrybucji filmu wykupił po festiwalu Netflix, i to na tej platformie streamingowej można oglądać Sny o pociągach globalnie od 21 listopada 2025. Reżyserem obrazu jest Amerykanin Clint Bentley (twórca wcześniejszego Dżokeja z 2021), który w kooperacji z Gregiem Kwedarem napisał również scenariusz filmu na podstawie noweli Denisa Johnsona z 2011 r. Doceniony powszechnie przez filmowych krytyków obraz Bentleya doczekał się też licznych nominacji w sezonie nagród, w tym za najlepszy film, najlepszego reżysera, najlepsze zdjęcia (Adolpho Veloso) i najlepszą pierwszoplanową rolę (Joel Edgerton) na Film Independent Spirit Awards. Warto również zwrócić uwagę na świetną ścieżkę dźwiękową autorstwa Bryce’a Dessnera (The National) z tytułową piosenką Train Dreams w wykonaniu Nicka Cave’a.


          Robert Grainier (cicha ale potężna rola Joela Edgertona) żyje w zawrotnie szybko rozwijających się Stanach Zjednoczonych Ameryki jako zwykły niewykwalifikowany pracownik, zarabiając na życie ścinaniem drzew lub pomocą przy budowie kolei. Nieznający swoich rodziców, skrajnie nieśmiały i małomówny Robert poznaje w końcu Gladys (Felicity Jones), z którą zakłada rodzinę i buduje drewniany dom na malowniczym brzegu rzeki. Parze rodzi się córeczka, Kate, ale Roberta często nie ma w domu, jego praca bowiem wymaga ciągłego przemieszczania się po północno-zachodnim regionie Stanów Zjednoczonych. Na przestrzeni 80 lat życia (umiera we śnie w 1968 r.) Robertowi przydarza się wiele ważnych spotkań z kluczowymi w jego osobistej historii ludźmi, ale też kilka traumatyzujących epizodów, które naznaczają go na resztę jego dni.


          Przepięknie sfotografowane przez operatora Adolpho Veloso Sny o pociągach są filmem niezwykłym, chociaż opowiadającym o bardzo zwykłym i pozornie przyziemnym życiu amerykańskiego drwala. Film Clinta Bentleya potwierdza być może trochę wyświechtaną tezę, że nie przedmiot filmowego dzieła jest najważniejszy, ale sposób, w jaki zostanie on potraktowany, w sensie opowiedziany. A historia opowiedziana w Snach o pociągach jest zarazem zwyczajna i wyjątkowa, w sensie w jakim każde życie na ziemi może być (i jest) zwykłe i niepowtarzalne jednocześnie. Poznana przez głównego bohatera filmu w jego późniejszym życiu Claire Thompson (Kerry Condon w tej roli) wypowiada w pewnej chwili do Roberta bardzo proste, oczywiste, ale jednocześnie bardzo głębokie zdanie: “Martwe drzewo jest tak samo ważne, jak to żyjące”. Uczymy się od przeszłych pokoleń, nieżyjących już dawno ludzi, którzy stanowią nieodłączną część naszej zbiorowej świadomości, mając swój nieoceniony wkład w rozwój ludzkiej rasy. W swoim długim życiu Robert spotyka ważnych dla swego osobistego rozwoju ludzi, z żoną Gladys (Felicity Jones) na czele. To ona nieśmiałego i zamkniętego w sobie Roberta uczy miłości, intymności i cichej potęgi głębokich emocji. Ich wspólne życie w drewnianym domku nad brzegiem rzeki jest tyleż proste, co świadczące o bliskim połączeniu z naturą i egzystencji w zgodzie z naturalnym rytmem przyrody, na dobre i na złe zresztą.


         Medytacyjny charakter Snów o pociągach jest ewidentny, stąd lawina porównań do filmów Terrence’a Malicka (Niebiańskie dni, Drzewo życia). Rzeczywiście, inspiracja stylem Malicka jest oczywista, przyznaje to sam Clint Bentley, ale reżyser jednocześnie tworzy swój własny świat, osobisty filmowy styl, który bez przesady można by określić mianem wizualnej poezji. Medytacyjno-kontemplacyjna perspektywa w Snach o pociągach sprawia, że mamy wrażenie oglądania snu bądź wspomnienia głównego bohatera, tak jakby jego życie działo się obok, a on sam był tylko obserwatorem przydarzających mu się rzeczy i ludzi. Pomaga znacząco w kreacji takiej perspektywy trzecioosobowa narracja autorstwa aktora Willa Pattona, który z gracją uzupełnia autorefleksyjne luki, jakie pozostawia w filmie małomówny i nieskory do opowiadania o swoich emocjach Robert. W filmie Clinta Bentleya nie brakuje zresztą scen onirycznych, które stanowią emanacje wszystkich lęków, wyrzutów sumienia i traum głównego bohatera, jak też są pochodną jego dojmującego przekonania o nieprzystawalności i odseparowania od rzeczywistości. Dopiero pod sam koniec swojego życia, podczas pamiętnego lotu awionetką, kiedy widzi ziemię z góry i z odpowiedniej perspektywy, Robert wreszcie czuje się połączony z całą resztą świata, a to połączenie oznacza również spełnienie i finalną akceptację własnej rzeczywistości.



2 listopada 2025

Tuesday. Targując się ze śmiercią.

           W niszowym dramacie fantasy studia A24 pod tytułem Tuesday, matka (grana przez Julię Louis-Dreyfus Zora) mierzy się z nieuchronną i bliską śmiercią swojej jedynej córki (Lola Petticrew jako tytułowa Tuesday). ‘Mierzy się’ to w tym kontekście za dużo powiedziane, albowiem spośród pięciu stadiów żałoby według Elizabeth Kübler-Ross Zora utknęła na pierwszym, czyli na zaprzeczaniu…Z kolei cierpiąca na nieuleczalną chorobę 15-letnia Tuesday  jest już na ostatnim etapie, czyli akceptacji. Kiedy więc pewnego dnia Tuesday odwiedzona zostaje przez kolorową papugę symbolizującą śmierć (z głosem Arinzé Kene), nie ma najmniejszego problemu z oddaniem się do jej dyspozycji, prosi jednak śmierć o możliwość spędzenia ostatniego wieczoru z matką, tak aby ta pogodziła się ostatecznie z odejściem ukochanej córki. Zora, unikająca jak ognia rozmowy o końcu, gdy skonfrontowana ze śmiercią we własnej osobie, reaguje początkowo gniewem, po czym zaczyna się targować z kolorowym ptaszyskiem… Tuesday to bardzo odważny film, który nie boi się podejmować tak ważkich tematów jak śmierć i żałoba w bardzo niekonwencjonalny sposób, używając przy tym bardzo oryginalnych i nieoczywistych metafor. Reżyserski debiut Dainy Oniunas-Pusić bardzo wysoko zawiesza sobie poprzeczkę, w pełni jednak osiąga zamierzone sobie cele, dostarczając nam fascynującej pożywki dla umysłu i bawiąc przy tym ciekawymi wizualnie rozwiązaniami.

          Tuesday jest pełnometrażowym fabularny debiutem Dainy Oniunas-Pusić, reżyserki chorwackiego pochodzenia, nakręconym w Wielkiej Brytanii przy niewielkim, niezależnym budżecie, ale dystrybuowanym przez znane i popularne amerykańskie studio A24, specjalizujące się w niszowym i niekonwencjonalnym kinie autorskim. Ta amerykańsko-brytyjska koprodukcja debiutowała we wrześniu 2023 r. na Festiwalu Filmowym w Telluride, do Polski zaś obraz trafił od razu do streamingu na platformie HBO Max.


          Grana przez rewelacyjną jak zawszę Julię Louis-Dreyfus Zora jest Amerykanką mieszkającą gdzieś na przedmieściach Londynu. Jej 15-letnia córka Tuesday (Lola Petticrew) cierpi na nieuleczalną (acz bliżej nieokreśloną) chorobę. Po domu Tuesday porusza się na wózku inwalidzkim, ma ciągłe problemy z oddychaniem, znajduje się też pod opieką pielęgniarki z hospicjum o imieniu Billie (Leah Harvey). Zora od dawna już nie pracuje, nie spędza jednak wolnych dni z umierającą córką, przerażona wizją utraty jedynego dziecka. Zamiast cieszyć się ostatnimi chwilami z Tuesday, Zora, żyjąca w całkowitym zaprzeczeniu śmierci, spędza dnie w kawiarniach, parku lub wyprzedając niepotrzebne jej już domowe artefakty… Niezgoda i niedopuszczanie do siebie myśli o śmierci córki jest u Zory tak duża, że gdy śmierć wreszcie przychodzi po Tuesday we własnej ptasiej osobie, matka gotowa jest zrobić wszystko, by uniemożliwić jej to zadanie.


          Reżyserski debiut Dainy Oniunas-Pusić jest dziełem niesłychanie ambitnym, umiejętnie łączącym gatunki dramatu i fantasy, i co najważniejsze, nie popadającym w ckliwość i melodramatyzm, co często jest przypadłością filmów traktujących o umieraniu i żałobie. Imponujące w filmie są zdjęcia, a także użycie CGI, a biorąc pod uwagę ograniczony budżet obrazu, wygenerowana tutaj komputerowo papuga ara robi naprawdę duże wrażenie. Gra aktorska Julii Louis-Dreyfus i Loli Petticrew jest bez zarzutu, co więcej, specjalizująca się głównie w komediowych rolach Louis-Dreyfus robi tutaj godną podziwu woltę w stronę dramatycznego kina, przypominając także o tej stronie swoich aktorskich umiejętności, zaprezentowanych nam już wcześniej w takich niezależnych produkcjach, jak Ani słowa więcej (Enough Said, 2013) czy Brutalna szczerość (You Hurt My Feelings, 2023). Oba te ostatnie obrazy zostały wyreżyserowane przez Nicole Holofcener. Tuesday zaskakuje, zadziwia, inspiruje swoją pomysłowością i niekonwencjonalnym podejściem do tematu śmierci i radzenia sobie ze stratą najbliższej osoby. I choć nie ma w stojących za tym filmem ideach niczego naprawdę rewolucyjnego, to jednak inteligentny i wyważony scenariusz w połączeniu z rewelacyjną grą aktorską tandemu Lola Petticrew i Julia Louis-Dreyfus, czynią z Tuesday dzieło naprawdę poruszające i wzruszające zarazem, z odpowiednią (i potrzebną) jednak dozą komedii i sarkazmu, jak na brytyjską koprodukcję przystało.


          Sercem i sednem Tuesday jest unikalna relacja matka-córka i przechodzenie granej przez Louis-Dreyfus matki kolejno przez wszystkie stadia żałoby Elizabeth Kübler-Ross: zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresję i akceptację. W szczególności stadium targowania się wydaje się tutaj kluczowe, albowiem najwięcej się na tym etapie dzieje, poznajemy bliżej samą Zorę, jej problem z akceptacją istniejącej sytuacji, a także naturę relacji, jaką ma z jedyną córką. Najbardziej poruszający film Oniunas-Pusić staje się, gdy docieramy do ostatniego etapu, gdy uparta Zora wykazuje się wreszcie empatią i zdaje sobie sprawę z ogromnego cierpienia córki, i że w końcu powinna zrobić to, co leży w interesie Tuesday, a nie kurczowo trzymać ją przy życiu dla samej siebie, ze względu na swój lęk i nieumiejętność życia bez niej. Spojrzenie prawdzie w oczy, czy w tym przypadku śmierci w oczy, jest dla Zory momentem tyle epifanicznym, co katarktycznym, i być może przynosi też choć lekką ulgę w jej cierpieniu.


11 października 2025

Together. Perfekcyjne zespolenie.

           Horror Together z Alison Brie i Dave’m Franco próbuje odpowiedzieć na odwieczne w przypadku wieloletnich związków pytanie: gdzie kończę się ja, a gdzie zaczyna się moja druga połowa? Długie związki mają to do siebie, że wzajemna znajomość i rutyna dnia codziennego sprzyjają zatraceniu się w drugiej osobie, w sensie braku rozeznania co jest jeszcze moim zainteresowaniem/hobby/prywatną preferencją, a co to efekt wpływu mojej drugiej połówki, jego/jej wewnętrznego świata. Spędzanie ze sobą długich lat życia wywołuje czasami pytanie: czy to jest coś, czego ja naprawdę chcę, czy może jest to raczej konsekwencja mojej adaptacji do partnera/partnerki i jego bądź jej oczekiwań względem mojej osoby? Na takie oraz wiele innych pytań będzie musiała odpowiedzieć sobie para Tima (Dave Franco) i Millie (Alison Brie), która w poszukiwaniu zmiany, przezwyciężenia stagnacji i zupełnie nowego otwarcia przeprowadza się z miasta na wieś, a to dopiero sam początek ich prawdziwych problemów…

          Film Together jest psychologicznym body horrorem i zarazem pełnometrażowym reżyserskim debiutem Michaela Shanks’a, który jest również autorem scenariusza obrazu. Dwójka głównych aktorów (Alison Brie i Dave Franco) to także producenci filmu i jednocześnie para w realnym życiu. Together pokazano po raz pierwszy na Sundance Film Festival w styczniu 2025 r., na której to imprezie Neon wykupił prawa do dystrybucji tego obrazu za niebagatelne, jak na niezależny film, 17 milionów dolarów. Together wprowadzono do kin latem 2025, w tym w sierpniu tego roku obraz trafił również do szerokiej dystrybucji w Polsce.


          Tim i Millie pozostają w wieloletnim nieformalnym związku. Oboje są już po trzydziestce, więc odczuwają już pewną wewnętrzną presję na wykonanie tego ostatniego kroku. I tutaj jednak pojawiają się wątpliwości, ewidentne w momencie gdy podczas imprezy z przyjaciółmi Millie oficjalnie oświadcza się Timowi, a ten wyraźnie waha się przed ostatecznym powiedzeniem ‘tak’. Żeby zmienić dynamikę w relacji i dać sobie szansę na nowe otwarcie, para przeprowadza się z miasta na wieś, gdzie Millie dostaje nową posadę nauczycielki w lokalnej szkole. Tim jest muzykiem, którego kariera jeszcze nie odpaliła, więc de facto jest utrzymankiem swojej partnerki, a ich niezdrowa współzależność nasila się jeszcze bardziej na prowincji, gdzie brak prawa jazdy Tima staje się jednym z wielu nowych problemów pary.


          Reżyserski debiut Michaela Shanks’a jest dziełem przenikliwym w swojej psychologicznej obserwacji. Para Tima i Millie od lat żyje we współzależnym związku, Tim wciąż pozostaje dużym chłopcem z głową pełną fantazji o muzycznej karierze, ale bez większych perspektyw na przebicie się w muzycznym świecie, pozostaje mu tylko komponowanie w domowym zaciszu oraz okazjonalne podróże w trasie ze swoim zespołem, co przez przeprowadzkę na wieś z Millie i brak prawa jazdy zostaje poważnie utrudnione. Utrzymanie domu pozostaje całkowicie na barkach Millie, więc zamiana miasta na wieś jest też efektem chęci oszczędzenia pieniędzy. Gdy za radą  nauczyciela w nowej szkole i jednocześnie najbliższego sąsiada, Jamiego (Damon Herriman), para wybiera się na spacer po okolicznych lasach, bardzo szybko dochodzi do pogubienia drogi i wylądowania w rezultacie w podejrzanej leśnej jaskini.


          Od momentu znalezienia się przez parę w jaskini psychologiczny dramat w Together ustępuje miejsca body horrorowi, chociaż ów cielesny horror w filmie Michaela Shanks’a inspirowany jest wciąż u swego rdzenia związkowymi problemami i elementarną współzależnością Millie i Tima. Obecna w filmie Together idea perfekcyjnego zespolenia się dwojga ludzi, w sensie i fizycznym i psychicznym, oryginalnie wywodzi się z Uczty Platona (ok. 385 rok p.n.e.) i opowieści o tym, jakoby ludzie stworzeni zostali pierwotnie z ośmioma kończynami i jednym korpusem, a dopiero później zostali rozdzieleni i od tego czasu nieustannie poszukują swojej drugiej, sztucznie odseparowanej, połówki. Historia ta, opowiedziana Timowi i Millie przy kolacji przez ich sąsiada Jamiego, stanowić ma zarazem pean ku czci miłości dwojga ludzi, jak i zawoalowaną przestrogę przed nieuchronnie nadchodzącą dla pary przyszłością. Bo czyż nie pozostaje najwyższym celem w związku i miłości perfekcyjne zespolenie się ciała i duszy dwojga ludzi? A może raczej na odwrót, dla własnego dobrostanu należy robić wszystko, byle tylko nie zatracić się całkowicie w drugim człowieku?